Lwów ze snów.

Kiedy pytają mnie, jak było we Lwowie, mówię - cu-do-wnie! W tym miejscu rozpoczynam swoje wędrowanie na śniadanie i obiecuję, że Lwów odwiedzę w stu procentach ponownie. Po pierwsze dlatego, że w pewnym antykwariacie wypatrzyłam cudownie brzydkie ceramiczne stwory i marzę o ich posiadaniu, a po drugie, czwarte i dziesiąte to miasto wciąga. To już kolejna moja wizyta we Lwowie, ale tym razem postanowiłam zwolnić tempo zwiedzania ze względu na towarzyszy podróży, a było ich czterech i każdy był zainteresowany innym rodzajem turystyki. Zacznę od tego, że skoro wędrowanie na śniadanie, to  wędrowanie rozpoczęliśmy dość wcześnie. Przyjechaliśmy autobusem o 7 rano i musieliśmy łazić, aż do godziny 14, czyli godziny naszego meldunku w apartamencie. Żeby nie było, że ciągle łaziliśmy z plecakami na plecach. O nie, w centrum tuż koło Opery i Hotelu Panorama Lviv jest przechowalnia bagaży, która za rozsądną cenę przechowa go nawet całą dobę. Na głodnego też nie ma co wędrować, a na całe szczęście śniadanie o tak wczesnej porze można zjeść w Puzatej Hacie uwielbianej przez turystów z Polski. Mnie żarcie nie oszołomiło, a jeżeli już to w formie całkiem nieprzewidywalnej, nagłej i niekomfortowej :) Wybór dań w Puzatej jest ogromny i na pewno można się tu (że tak użyję mojego ulubionego małopolskiego słowa na określenie najedzenia) nafutrować. I prawie w każdej lwowskiej knajpie można się napchać, no może poza "Siedem świń" w której to jedzenie jest pyszne, ale podawane raczej minimalistycznie. Poza doskonałym, sycącym żarciem, we Lwowie genialne jest piwo! O tak piwo tu mają wyśmienite. Jest tu nawet Teatr Piwa Prawda, który ma własny mini browar. Ja akurat nie jestem jego fanką. Moje ulubiene to Lwowskie i mogę je pić w każdych ilościach :) Jako, że jest to moja kolejna wizyta we Lwowie, to zamiast koncentrować się na hitach, czyli miejscach które trzeba obejrzeć (Opera Lwowska, Katedra Ormiańska, Cmentarz Łyczakowski, Ratusz Miejski, Arsenał Królewski, Lwowski Rynek) postanowiłam pójść w niszę i szukać otwartych bram kamienic mieszkalnych i wskoczyć tam na chwilę. Właśnie tam na starych klatkach schodowych i podwórzach czas się zatrzymał. Nadszarpnięte zębem czasu, ukrywają piękne zdobienia, wiekowe schody, żyrandole, kafle, balustrady. Jest co oglądać. Niestety na takie chwile trzeba czekać i korzystać z okazji. Wszystkie przewodniki i blogi radzą udać się na bazary i targowiska, że niby takie oldschoolowe. Ja mając w pamięci białostockie tak zwane rynki nie padłam trupem. Powiem, że byłam nawet rozczarowana, ponieważ nijak się mają do tego co było w latach dziewięćdziesiątych w Białymstoku. A owszem można spotkać pana rzeźnika, który na blacie ciacha sobie mięso, albo sprzedaje świńskie raciczki. Fajniejsza jest ulica. Tu bowiem babcie sprzedają prosto z torby wypatroszonego kurczaka. Lwów to jego mieszkańcy i przyznać muszę, że mam o nich jak najlepsze mniemanie. Pomimo, że na Ukrainie trwa wojna, pomimo, że turyści walą tłumnie i czasem zachowują się durnie, albo jak rasa panów, to czuję się tu bezpiecznie. Notorycznie ludzie chcieli mi pomagać, albo komplementować. Pewna nietrzeźwa kobieta poprosiła mnie o pieniądza, kiedy odpowiedziałam, że przepiłam, powiedziała, że i tak jestem krasawica :) Najbardziej we Lwowie kocham parki, a jest ich, że ho ho! I tak zdążyłam być w Parku Stryjskim, Parku Kultury i Wypoczynku imienia Chmielnickiego, Parku Krajobrazowym Zniesienie i w skansenie Gaj Szewczenki. Parki lwowskie to inna jakość. Jest we Lwowie również coś ekstremalnego. Wystarczy zdecydować się na jazdę tramwajem, a wrażenia gwarantowane. Opowiadając o wędrowaniu nie wspomniałam o spaniu, czyli apartamencie, który oprócz genialnej lokalizacji next to opera w sercu starego miasta, zlokalizowany był w starej kamienicy z pięknymi drewnianymi ponad stuletnimi schodami i takimiż wiekowymi drzwiami. Jest co wspominać...

























































Komentarze

  1. Lwów zachwyca w Twojej opowieści, aż chce się jechać. Bardzo podoba mi się fryzura jednej pani ze zdjęcia hahaha Ogólnie zdjęcia superrrrr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz koniecznie pojechać :) Szkoda, że nie byłaś razem z nami...

      Usuń
  2. Czekam na kolejne podróże i wpisy :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podróże w górze Europy cz. 2

Podróże w górze Europy cz. 1.